BOROVSKY
Borovsky – szczotki od rodziny, która zna się na włosach
Borovsky to marka, która stworzyła rodzina. Na rynku ciągle brakowało nam szczotek, które byłyby jednocześnie ładne i naprawdę pożyteczne. Na rynku były albo szczotki praktyczne, ale nijakie, albo takie, które pięknie wyglądały, ale szarpały włosy, elektryzowały je czy niszczyły łączenia w przedłużanych pasmach. Skoro nie mogliśmy znaleźć tego, czego szukaliśmy, postanowiliśmy stworzyć to sami.
Tak powstały szczotki Borovsky, czyli takie, jakich sami chcieliśmy używać. Połączyliśmy naturalne włosie dzika, które wygładza i nabłyszcza, z miękkimi nylonowymi ząbkami, które radzą sobie z plątaninami bez ciągnięcia. W kolekcji są modele do codziennego czesania, do stylizacji, do włosów przedłużanych oraz szczotki Scalp Brush do masażu i pielęgnacji skóry głowy. Niezależnie od tego, czy masz włosy cienkie czy gęste, proste czy kręcone, krótkie czy przedłużane, u nas każdy znajdzie szczotkę dopasowaną do swoich włosów.
Zależało nam też, żeby było po prostu ładnie, w końcu sięgamy po nią parę razy dziennie. Stąd złote i różowozłote wykończenia oraz kolorowe edycje limitowane, bo szczotka to coś, po co sięgasz codziennie, więc powinna cieszyć oko.
Borovsky to nie fabryka anonimowych gadżetów, tylko rodzinna marka, za którą stoją konkretni ludzie. Każdą szczotkę wybieramy tak, jakbyśmy kupowali ją dla siebie.
Borovsky szczotki bez kartonika. To nie przeoczenie.
Kiedy wybieraliśmy opakowanie do szczotek BOROVSKY zadaliśmy sobie proste pytanie:
Co dzieje się z tym kartonikiem pięć minut po odebraniu paczki? Odpowiedź była oczywista. Wyrzucamy
Dlatego każda szczotka przyjeżdża do Was w satynowym woreczku.
Nie po to, żeby ładnie wyglądała na zdjęciu, tylko dlatego, że taki woreczek naprawdę się przydaje.
Szczotka trzymana luzem w szufladzie zbiera kurz, włosy i resztki lakieru. Wszystko to osadza się w szczecinie i przy kolejnym czesaniu wraca na świeżo umyte włosy. W woreczku ten problem po prostu znika. Do tego można ją spokojnie wrzucić do torebki albo walizki bez obawy, że igiełki zahaczą o podszewkę czy porysują lusterko.
Satynę wybraliśmy nieprzypadkowo. Nie chłonie wilgoci, więc nie robią się na niej plamy od sebum ani odżywek. Nie zaciąga się od kontaktu ze szczeciną. Można ją prać w pralce w trzydziestu stopniach i po kwadransie jest sucha. Bawełna czy len sprawdzałyby się gorzej, a jedwab wymagałby prania ręcznego i podniósłby cenę szczotki o kilkadziesiąt złotych bez żadnej realnej korzyści.
Jest jeszcze jeden powód, mniej praktyczny. Nie chcieliśmy produkować śmieci. Karton, folia, wkładka, naklejka. Wszystko to trzeba wytworzyć, zadrukować i przewieźć przez pół świata po to, żeby przetrwało do momentu rozpakowania. Wolimy te pieniądze przeznaczyć na lepszą szczecinę i porządne wykończenie korpusu, czyli na to, z czego faktycznie korzystacie codziennie.
Jeśli woreczek się zabrudzi, po prostu go wypierzcie. Jeśli szczotka kiedyś się zużyje, woreczek zostanie i przyda się do czegoś innego :)